Mikrus, czyli jak przeniosłem się na VPS
Artykuł powstał w ramach współpracy z marką Mikr.us. Za publikację nie otrzymałem wynagrodzenia, ale otrzymałem inne korzyści. Marka nie ma wpływu na treść artykułu.
Niedawno wróciłem do Mikrusa — usługi, którą pierwszy raz poznałem już kilka lat temu. Aktualnie pliki strony, którą czytasz, są wykonywane właśnie w tej infrastrukturze. Korzystam także z usług dodatkowych, których jest na Mikrusie całkiem sporo.

Co to jest Mikrus?
Mikrus to marka hostingowa oferująca tanie serwery VPS. Mówiąc „tanie”, mam na myśli fakt, że cena, którą za typowy serwer płaci się co miesiąc, na Mikrusie obowiązuje za rok.
Najtańszy serwer w ofercie kosztuje dokładnie 35 złotych za rok, za które dostajemy 384MB RAM i 5 GB dysku. Można więc zastanowić się — gdzie tkwi haczyk? I w tym miejscu muszę wspomnieć o ograniczeniach Mikrusa. Przede wszystkim, oferowane serwery nie posiadają własnych adresów IPv4.
Zamiast tego użytkownik otrzymuje dostęp do kilku portów na współdzielonym IPv4 oraz własny adres IPv6. O ile bez problemu postawimy na serwerze stronę internetową (kierując ruch do IPv6 przez proxy, np. Cloudflare), o tyle nie zadziała już nam serwer DNS czy email (nie mamy dostępu do wymaganych przez nie portów).
Admini Mikrusa wiedzą, że może to przysporzyć problemów, więc w ramach usługi mamy dostęp do subdomen — nie musimy kierować ruchu z naszej domeny przez zewnętrzną usługę (tak naprawdę nie musimy nawet mieć swojej domeny) — wystarczy wybrać nazwę w panelu i subdomena już wskazuje na nasz serwer.
Wspomniałem przed chwilą, że w ramach Mikrusa nie ma możliwości postawienia serwera DNS czy e‑mail. To też zostało zaadresowane. Razem z serwerem otrzymujemy dostęp do osobnej usługi — Outsidera, który działa jak standardowy hosting współdzielony (z panelem DirectAdmin). Możemy tam postawić stronę (niezalecane, ale możliwe), zainstalować np. WordPressa przez autoinstalator (kiepski pomysł), ale przede wszystkim zakładać skrzynki e‑mail i zarządzać rekordami DNS naszych domen. Jest też możliwość rozszerzenia parametrów Outsidera, gdy np. faktycznie chcemy hostować tam strony internetowe.
Jeśli masz cokolwiek wspólnego ze stawianiem aplikacji/usług w internecie, zapewne rzuciły Ci się w oczy dość niskie parametry najtańszego serwera (szczególnie RAM). To też powód, dla którego jest on dostępny w takiej cenie. Oczywiście do wyboru są także większe opcje, ale taki mini serwer też może być używalny.
Mając do dyspozycji tak małe zasoby, jesteśmy praktycznie zmuszeni do optymalizacji stawianych usług. Admini Mikrusa w tym pomagają, bo do każdego serwera dołączane są bazy danych (MySQL, PostgreSQL, MongoDB) na osobnej maszynie. Nie musimy więc stawiać bazy na naszym serwerze, co oszczędza cenny RAM. Podstawowa baza ma umowny limit 200MB, ale można też dokupić dodatkowe, które również nie będą obciążać zasobów naszego serwera.
Początek
Po wybraniu serwera z oferty i zakupie otrzymujemy link z danymi logowania do serwera. Uzyskujemy też dostęp do panelu, który pozwala zarządzać usługą:

Z poziomu panelu możemy przeinstalować i zrestartować nasz VPS, zmienić hasło, a także dodać klucz SSH. Można też aktywować dodatkowe usługi, a jest ich trochę. Niektóre rozwinę bardziej, ale między innymi mamy dostęp do:
- VPN WireGuard,
- Nextcloud (za dopłatą) — można podmontować do serwera,
- konto na osobnym serwerze do przechowywania backupów,
- Amfetamina - czasowe zwiększenie parametrów (gdy potrzebujemy np. jednorazowo skompilować coś większego),
- API do pobierania informacji o serwerze i wykonywania komend,
- Dashboard do wykonywania komend na serwerze jednym kliknięciem (bez logowania po SSH),
- dodatkowy storage (za dopłatą) — można podmontować do serwera,
- snapshot serwera jednym kliknięciem (zapisywany na dokupiony storage),
- zarządzanie subdomenami oraz możliwość przypisania dodatkowych portów na współdzielonym adresie IPv4,
- podgląd parametrów i statystyk serwera.
Mikrus nie posiada typowego supportu, ale dostępna jest grupa na Facebooku i serwer na Discordzie, gdzie użytkownicy pomagają sobie nawzajem. Gdy nie będziemy w stanie poradzić sobie sami (bo np. napotkamy błąd w panelu czy infrastrukturze) — możemy otworzyć ticket i skontaktować się z adminami. Nie jest to oczywiście wsparcie na poziomie „typowych” dostawców, ale użytkownik nigdy nie jest pozostawiony samemu sobie.
Działa także oficjalna dokumentacja, gdzie znajdziemy podstawowe informacje o usługach — przydatne zwłaszcza w miejscach, gdzie Mikrus nie działa jak standardowy VPS (np. konfiguracja domeny na IPv6). Wiele problemów da się rozwiązać, szukając wysłanych już postów na grupach, bo często w komentarzach znajdziemy podpowiedzi innych użytkowników, którzy już na nie natrafili.
Cytrus, czyli nie trzymaj strony na VPS?
Cytrus to dodatkowa usługa dostępna dla użytkowników Mikrusa za jednorazową opłatą. I to jest w mojej ocenie prawdziwy game changer. Na początku wspomniałem o dość ograniczonych zasobach, jakie mamy do dyspozycji na serwerze (mowa o niższych planach z oferty).
Faktycznie, chcąc korzystać z typowych usług nie musimy wykorzystywać naszego RAMu, ponieważ pocztę e‑mail, DNS dla domen i bazę MySQL możemy wydelegować do usług współdzielonych. Jeśli chcieliśmy korzystać z WireGuarda czy Nextclouda, także są one dostępne w takiej formie.
Co jednak ze stroną internetową? Powiedzmy, że chcemy uruchomić bloga na WordPressie. Wspomniany Mikrus 1.0 daje nam 384 MB RAM, a wersja 2.1 — 1 GB. To jednak dość mało, by móc przyjąć większy ruch (a co jak pewnego dnia nasz wpis trafi na główną Wykopu?). Mikrus ma na to rozwiązanie, jakim jest Cytrus.
Gdy dokupimy usługę Cytrus, do naszego serwera zostanie podmontowany katalog /cytrus, w którym możemy trzymać strony. Jego umowna pojemność to 3 GB. Dodatkowo, w panelu pojawi nam się zakładka do zarządzania tymi stronami. Możemy skorzystać z dwóch wariantów tego rozwiązania:
- pełna obsługa strony przez Cytrusa (tylko PHP i statyczne strony),
- Cytrus jako reverse proxy.
W pierwszym wariancie nasz VPS służy jedynie za narzędzie do wgrywania plików. Cały kod jak i serwer webowy jest obsługiwany przez Cytrusa, czyli maszynę współdzieloną z 128 GB RAM i optymalnie (cache, kolejkowanie ruchu) skonfigurowanym nginxem.
W drugiej opcji Cytrus kieruje ruch do naszego (bądź innego wskazanego) serwera, np. gdy stawiamy aplikację działającą na konkretnym porcie. Normalnie rozwiązuje się to przez reverse proxy na serwerze lub ewentualnie Cloudflare ze zmianą portu. Ale można też użyć Cytrusa, przez co nie dość, że oszczędzamy RAM serwera, to mamy od razu optymalnie skonfigurowane proxy kolejkujące żądania do backendu.
Taka konfiguracja sprawdziła się już w boju. Hostowana na Mikrusie strona sejm.stream transmitująca popularne niegdyś obrady sejmu trafiła na wspomniany Wykop. A potem napisał o niej RMF, GeekWeek, Interia i Make_Life_harder. Stronę odwiedzały dzięsiątki tysięcy użytkowników dziennie.
Po zoptymalizowaniu cache, konfiguracji Cloudflare i wydzielenia statycznych zasobów do CDN, strona bezproblemowo obsługiwała taki ruch. A nie był to PHP wykonywany na maszynie Cytrusa, tylko Django (Python) na VPS, do którego Cytrus forwardował ruch. Wdrożone mechanizmy powodowały jednak, że backend otrzymywał requesty raz na kilka sekund, a reszta była podawana z cache.
VPS, na którym autor postawił stronę to Mikrus 3.0, więc cena obsługi takiego ruchu to 11 zł za miesiąc (+87 zł jednorazowej opłaty za Cytrusa). Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zerknij na pełne case study sejm.stream. Inną ciekawą aplikacją hostowaną ramach usługi jest bardzo fajny generator RSSów stworzony przez Mateusza.
Cytrus ma jednak pewne ograniczenia — jako że jest to współdzielony serwer, nie możemy edytować konfiguracji nginx. Można korzystać z .htaccess w ramach dodatkowego modułu, jednak nie wspiera on wszystkich opcji jakie znamy z Apache. Kod PHP wykonywany na Cytrusie jest ograniczony do katalogu naszej strony, więc nie możemy bezpośrednio odwoływać się do innych plików na naszym VPS.
Cytrus to jednak „tylko” dodatek ułatwiający pracę, a nie jedyne rozwiązanie do hostowania stron. Zasoby pojedynczego VPS powinny wystarczyć do utrzymania typowych stron/aplikacji, a stawiając nginxa (lub inny serwer webowy) samodzielnie mamy możliwość pełnej konfiguracji dopasowanej do naszych potrzeb. Cytrus służy jako dodatkowa „tarcza”, która pozwoli nam obsłużyć większy ruch.
Domeny i subdomeny
Gdy kupimy „typowy” serwer VPS, otrzymamy do niego indywidualny adres IPv4. Aby nasza domena kierowała do strony hostowanej na serwerze, wystarczy dodać rekord DNS A wskazujący na wspomniane IP. W przypadku Mikrusa — tak jak wcześniej wspomniałem — uzyskamy jedynie adres IPv6, którego większość dostawców internetu w Polsce nie wspiera. Mamy jednak kilka możliwości.
Jeśli chcemy szybko uzyskać dostęp „z zewnątrz” do naszej aplikacji, możemy skorzystać z subdomeny wykr.es. Wystarczy, że znamy numer serwera (na którym jest nasz VPS, np. srv44) oraz port, na którym działa aplikacja. Port możemy podać zależnie od konfiguracji samej aplikacji — nie musimy nawet stawiać osobno serwera webowego.
Adres zbudowany jest w konstrukcji serwer-port.wykr.es. Ta domena automatycznie obsługuje certyfikat SSL, więc ruch wymieniany z aplikacją jest szyfrowany. Świetne rozwiązanie, gdy potrzebujemy postawić szybko coś małego i nie chcemy marnować zasobów na serwer webowy lub jego konfigurację.
Druga opcja to subdomeny dodane w panelu. One również obsługują SSL, jednak w ich przypadku możemy wybrać nazwę w ramach jednej z kilku dostępnych domen (np. moja-strona.toadres.pl), a port ustawiamy na stałe w panelu — nie musi być on w adresie strony. To dobre rozwiązanie gdy nie chcemy kupować domeny lub potrzebujemy szybko i wygodnie wystawić jakąś usługę/aplikację bez zabawy z konfiguracją DNS.
Trzecią opcją jest skorzystanie z własnej domeny. Możemy skorzystać z Cytrusa i ustawić standardowy rekord DNS A/CNAME kierujący do współdzielonej maszyny lub też skierować domenę bezpośrednio do naszego serwera. A raczej pośrednio, bo przez brak powszechnego wsparcia dla IPv6 najlepiej skorzystać z usługi pośredniczącej np. Cloudflare i ustawić rekord AAAA kierując ruch przez nią. Więcej informacji, jak to zrobić można znaleźć w dokumentacji.
Dodatkowe usługi i narzędzia
W panelu Mikrusa jest też kilka dodatkowych usług. Mamy rok 2025, zatem każda firma musi oferować integrację z AI. Możemy więc skorzystać z Pomocnika, który napisze za nas skrypty stawiające/konfigurujące usługi na serwerze. Co ważne, narzędzie korzysta z wiedzy na temat infrastruktury Mikrusa, a więc wie, jakie porty są przypisane do serwera i zna dane użytkownika. Sekrety i dane osobowe nie są jednak wysyłane do modelu, a procesowane po stronie panelu.
Można też skorzystać z oferty dodatkowych, zarządzanych usług w ramach Mikrus Cloud. Oznacza to, że możemy dokupić np. bazę MySQL czy instancję Uptime Kuma, która nie dość, że działa na osobnej maszynie, nie korzystając z zasobów naszego VPSa, to jeszcze jest w pełni obsługiwana i optymalizowana przez adminów Mikrusa. Jedyne, o co musimy zadbać sami to backupy danych/konfiguracji.
A jeśli o backupach mowa, choć w pełni odpowiada za nie użytkownik, Mikrus udostępnia do każdego serwera konto na osobnym serwerze backupowym. Mamy więc dodatkowe 200 MB pamięci na dodatkowej maszynie, gdzie możemy wrzucać nasze backupy. Taka pojemność jest w zupełności wystarczająca, gdy sami ustalimy co realnie potrzebujemy backupować (tj. nie snapshot całego serwera) i skorzystamy z backupów przyrostowych.
Podsumowanie
Mikrus to serwer, który mimo ograniczeń takich jak brak IPv4 czy skromne zasoby, oferuje zaskakująco dużo możliwości. Dzięki dodatkom takim jak Outsider, Cytrus oraz licznym współdzielonym usługom, można zbudować funkcjonalne środowisko do hostowania aplikacji, stron i usług. W połączeniu z aktywną społecznością, Mikrus okazuje się ciekawą alternatywą dla klasycznych dostawców VPS, szczególnie gdy potrzebujemy serwera do prywatnych/hobbystycznych zastosowań.
Jeśli Cię to zainteresowało, zachęcam do samodzielnego wypróbowania Mikrusa — możesz za 7 zł kupić testowy serwer na miesiąc i podjąć decyzję.
Linki do Mikrusa zawarte w artykule są afiliacyjne, a więc gdy zakupisz serwer z takiego linku, uzyskasz miesiąc usługi gratis oraz wspomożesz działanie mojego bloga 😉
Fajny artykuł! Sam korzystam z Mikrusa od kilku lat i bardzo sobie chwalę. Cenowo bardzo uczciwa oferta i przez ten czas znacznie mniej problemów niż w przypadku innych (znacznie droższych) opcji na rynku. Chyba jedyna usługa na Mikrusie, z którą miałem nieprzyjemności to Outsider. Przez problemy z certami na serwerze (to był problem po stronie Mikrusa) przez dobry tydzień nie dochodziły mi wiadomości na skrzynkę. Innym razem przez podobny problem zepsuła mi się integracja z Gmailem. Obecnie wszystko działa bez zarzutu, ale problem był, co warto odnotować. Inna sprawa to dość mała pojemność skrzynki. Jak wpadniemy na listę spamerów to zapełnienie się skrzynki to kwestia kilku tygodni.
Znalazłem drobną nieścisłość:
> Mikrus nie posiada typowego supportu
Posiada, nawet na zrzucie ekranu w tym artykule jest przycisk „otwórz ticketa”. Korzystałem kilkukrotnie i odpowiedzi przychodziły bardzo szybko.
Dzięki za komentarz — pamiętam, że przy moim pierwszym Mikrusie maile funkcjonowały przez osobną usługę Gmail forwarder. Pojemność Outsidera można co prawda trochę zwiększyć, ale przyznam że swojego głównego maila tam nie przenosiłem. Gdy testowałem go z Mikrusowej domeny, wszystko było OK.
Co do supportu — o ticketach wspomniałem w dalszym akapicie, ale teraz przestawiłem trochę kolejność, żeby było to bardziej spójne — dzięki za sugestię 🙂
Znakomite omówienie! Sam korzystam z Mikrusa od niecałego roku i nie wiem, czym jestem bardziej zadziwiony: stosunkiem cena/możliwości czy tym, jak trudno natrafić na niego w zwyczajowych kanałach informacyjnych (wyszukiwarka, zestawienia najlepszych VPS-ów). Do zalet serwisu dodałbym jeszcze jego interfejs. Na pierwszy rzut oka wydaje się odrobinę siermiężny, taki rodem z lat zerowych, ale wystarczy go oklikać, by przekonać się, że został przemyślany, że wszystko jest na swoim miejscu i że bije na głowę korporacyjne UX wyciosywane z szablonów.
Dzięki za komentarz — to prawda, panel choć odstaje wyglądem chociażby od głównej strony, to funkcjonalnie nie bardzo jest się do czego przyczepić. Po prostu działa i wszystko można ustawić.