Kolekcja 650+ ciekawych linków z newslettera? Znajdziesz ją tutaj

Aplikacje open source na Androida — F‑Droid [część 2]

Stworzone przez człowieka

22.10.2024 11:45 | 7 min czytania

Tagi: Bezpieczeństwo Narzędzia Prywatność

Seria: Aplikacje open source na Androida

Jakiś czas temu opublikowałem artykuł o sklepie F‑Droid i ciekawych aplikacjach w nim dostępnych. Skupiłem się wtedy na ogólnych zasadach działania sklepu oraz co ciekawszych pozycjach, które warto zainstalować. Jeśli chcesz go przeczytać, kliknij tutaj.

Dzisiaj — jako druga część wspomnianej publikacji — mam zamiar przedstawić kilka kolejnych, ciekawych aplikacji z F‑Droida.

1. Librera Reader

To zdecydowanie najlepsza aplikacja, którą odkryłem w tym roku. Jest to po prostu czytnik e‑booków działający na naszym smartfonie. Interfejs nie wygląda może zbyt nowocześnie, ale zdecydowanie spełnia swoją funkcję. Wspiera standardowe formaty, takie jak PDF, EPUB, MOBI oraz wiele innych. Pozwala wygodnie czytać książki gdy nie posiadamy ich wersji papierowych ani czytnika, ale też gdy nie chcemy zabierać ich ze sobą — za to mamy smartfona.

Zrzut ekranu Librera: widok galerii książek oraz jednej z nich otwartych w trybie czytania

2. Loop Habit Tracker

Ta aplikacja pozwala śledzić nasze codzienne nawyki. Umożliwia zdefiniowanie powtarzalności czynności w skali dni, tygodni, czy miesięcy. Nawyki możemy zliczać w postaci TAK/NIE, ale także w bardziej mierzalnej formie (np. ile stron książki przeczytałeś/aś?). Jak przystało na wiele F‑Droidowych aplikacji, jest po prostu genialna w swojej prostocie. Wcześniej korzystałem z modułu nawyków w Lunatask, ale to narzędzie jest dla mnie wygodniejsze.
Podobną aplikacją dostępną w F‑Droid jest Table Habit.

Zrzut ekranu Loop Habit Tracker: widok listy nawyków oraz statystyk jednego z nich

3. Githo

Pozostajemy w temacie nawyków. Wspomniany Loop Habit Tracker rozwiązuje kwestię pamiętania i zliczania zrealizowanych nawyków. Co jednak, gdy problem występuje znacznie wcześniej? Jeśli nie możesz się zmotywować (choć pewnie wielu ekspertów od produktywności uzna, że słowo motywacja jest tu nieadekwatne) albo nie wiesz, jak zacząć — Githo może być rozwiązaniem. W odróżnieniu od poprzedniej pozycji, ta aplikacja dzieli nawyki na poziomy, które znacznie obniżają próg wejścia, pozwalając efektywniej dążyć do założonego (wyższego) celu.

Zrzut ekranu Githo: widok zasad jednego z nawyków oraz widok poziomów do wykonania i oznaczenia w aplikacji

4. Green Pass

Jeździsz komunikacją publiczną i korzystasz z biletów okresowych? A może zdarza Ci się podróżować pociągiem w miejscach ze słabym zasięgiem, przez który nie wczytuje Ci się bilet? O ile w drugim przypadku rozwiązaniem może być pociągowa sieć WiFi, o tyle mimo wszystko warto rzucić okiem na Green Pass. Aplikacja ta pozwala zapisać bilet elektroniczny w szybkim dostępie — to taka Catima do podróżowania 😉. Po otwarciu automatycznie zwiększa jasność, a z dodanych biletów wyodrębnia i powiększa kod QR, by łatwiej było go zeskanować.

Zrzut ekranu Green Pass: widok biletu miesięcznego

5. PDF Converter

To narzędzie z nazwy może wydawać się dość banalne, ale w rzeczywistości jest to naprawdę potężny kombajn. Możesz dzięki niemu stworzyć PDFa z wielu zdjęć (np. wykonanych smartfonem), obrócić je i dopasować szerokość, dodać znak wodny czy zabezpieczyć całość hasłem. Aplikacja pozwala także wydobyć tekst czy zdjęcia z istniejącego pliku, połączyć kilka dokumentów w jeden lub rozdzielić pojedynczy na kilka odrębnych. Pozwala to załatwić wiele rzeczy wprost z naszego telefonu — przydatna opcja, gdy jesteśmy poza domem/biurem i nie mamy dostępu do komputera.

Zrzut ekranu PDF Converter: widok galerii dostępnych opcji

6. MuPDF viewer

W przypadku tej aplikacji nie trzeba dużo pisać. To alternatywa na przykład dla Google PDF Viewera. Nie posiada co prawda wszystkich jego funkcji (jak np. edycja/dodawanie notatek), ale według mnie dobrze spełnia swoje zadanie.

Zrzut ekranu MuPDF: podgląd pliku PDF

7. Aegis

To narzędzie do zarządzania czasowymi kodami (TOTP) do uwierzytelniania dwuetapowego. Co prawda znacznie bezpieczniejszą opcją są sprzętowe klucze U2F, ale nie wszystkie serwisy je wspierają. A logowanie hasłem i kodem z aplikacji jest zawsze lepsze niż logowanie samym hasłem. W tym właśnie pomaga Aegis.

Zrzut ekranu Aegis: lista kont i kodów


To wszystko, jeśli chodzi o pojedyncze aplikacje. Na F‑Droidzie można znaleźć jednak całe zestawy aplikacji od jednego dostawcy. Mogłoby się to kojarzyć z pakietem Office od Microsoftu, czy też Docs od Google. W zasadzie jest to słuszne skojarzenie, ale poniższe aplikacje traktują użytkowników (i ich dane) trochę… inaczej.

Proton

To jedna z bardziej znanych alternatyw dla usług dostarczanych przez Big Tech. Nie umiem stwierdzić, czy Proton zyskał największą popularność przez dostarczanego maila, czy VPN — osobiście chyba wpierw dowiedziałem się o VPN (~2019 rok). Wśród dostępnych w ramach F‑Droida aplikacji znajdziemy jedynie wspomniany VPN oraz Proton Pass — menadżer haseł. Niewykluczone jednak, że w przyszłości dołączą do nich także inne usługi. Wśród oferowanych przez firmę są także edytor do dokumentów i miejsce na pliki w chmurze, kalendarz oraz portfel Bitcoin. Proton deklaruje szyfrowanie danych end-to-end tam, gdzie to możliwe — choć ich mechanizmy wzbudzają kontrowersje.

Lista aplikacji Proton w F‑Droid | Wątek o ProtonMailu w moim porównaniu

Zrzut ekranu strony głównej Proton

Infomaniak

Infomaniak to podobny, choć — zdaje się — mniej popularny dostawca. Tak jak Proton udostępnia on maila i miejsce na pliki w chmurze, ale także m.in. hosting (serwery VPS i strony internetowe zbudowane na systemach CMS), czy platformę do wideokonferencji. Co prawda nie mamy tu do czynienia z szyfrowaniem w modelu Zero Knowledge (a więc Infomaniak teoretycznie może odczytać nasze pliki/dane), ale nie zmienia to faktu, że to rozwiązanie jest w wielu obszarach lepsze od usług Big Techu, o czym szerzej za chwilę.

Lista aplikacji Infomaniak w F‑Droid

Zrzut ekranu strony głównej Infomaniak

Tuta

Tuta (kiedyś Tutanota) rozpoczęła swoje usługi od poczty e‑mail szyfrowanej end-to-end. Obecnie dostępny jest również kalendarz. Obie te aplikacje są dostępne w F‑Droid. Tutaj plusem jest fakt, że za usługi odpowiada niemiecka spółka, co może być istotne pod kątem zgodności z RODO (brak przekazywania danych do państwa trzeciego).

Lista aplikacji Tuta w F‑Droid | Wątek o TutaMailu w moim porównaniu

Zrzut ekranu strony głównej Tuta


Big Tech vs usługi alternatywne

Teoretycznie każdy użytkownik Internetu mógłby mieć swój serwer (lub konto na serwerze współdzielonym) i przechowywać na nim wszystkie dane w obrębie używanych aplikacji self-hosted. Oczywiście to dość utopijna wizja.

Zakres danych, jakie zbierają o użytkownikach duże firmy technologiczne (głównie przez wzgląd na liczbę oferowanych przez nich usług, z których wszystkie informacje powiązane są z profilami konkretnych osób) jest duży i bez wątpienia stanowi zagrożenie dla ich prywatności.

Stąd też przykładowo Proton (niezależnie od szyfrowania danych) wygrywa z Googlem tym, że nie gromadzi danych o odwiedzanych przez użytkowników stronach. Google zbiera takie informacje przez usługę Analytics, której przyglądałem się już na blogu. Z drugiej strony, Proton także wzbudza kontrowersje.

Różnica w kwestii prywatności jest zauważalna również w aspekcie wykorzystywania danych do dostarczania reklam (których przywołane Proton i Infomaniak nie serwują), a także praktyk wynikających z nieuczciwej konkurencji i monopoli/duopoli. Pokazane tu Proton, Infomaniak i Tuta znalazły się w artykule głównie dlatego, że ich aplikacje są dostępne w F‑Droid. Nie korzystam na co dzień z ich usług, więc nie mogę ich jednoznacznie polecić.

Zwracam jednak uwagę, że w obliczu problemów z usługami Big Techu, warto poszukać sensownej alternatywy. Proton, Infomaniak i Tuta są zdecydowanie warte rozważenia, ale to w Twoich rękach leży skonfrontowanie ich ze swoimi potrzebami i ostateczna decyzja.


Ogólne zasady działania F‑Droida są zbliżone do Google Play — stąd też jest stosunkowo łatwy w użyciu. Nie jest to jednak jedyne miejsce, w którym znajdziemy warte uwagi, otwartoźródłowe aplikacje. W następnym artykule z tej serii mam zamiar przyjrzeć się mniej powszechnym, ale wciąż ciekawym rozwiązaniom. Tymczasem, jeśli znasz przydatne aplikacje z F‑Droida, których tu nie wymieniłem — daj znać w komentarzu.

Materiały dodatkowe, źródła

Chcesz więcej takich treści? Zapisz się na newsletter!

Udostępnij:

Dodaj komentarz