Kolekcja 600+ ciekawych linków z newslettera? Znajdziesz ją tutaj

Aplikacje open source na komputer

Stworzone przez człowieka

09.12.2024 14:00 | 8 min czytania

Tagi: Bezpieczeństwo Narzędzia Prywatność

Pisałem już o otwartoźródłowych aplikacjach na Androida. Dzisiaj przyszedł czas na pokazanie ciekawych rozwiązań desktopowych.

Takich aplikacji jest naprawdę sporo i całkiem sprawnie zastępują one znane (także ze swoich wad) zamknięte, korporacyjne narzędzia. W tym artykule zaprezentuję pozycje, których sam używam.

1. Zen

Zen to przeglądarka bazująca na Firefox od Mozilli. Główną różnicą jest zupełnie inny sposób wyświetlania kart — są one pokazywane jako lista (można ją zwinąć, by wyświetlane były tylko „ikonki”). Możemy skorzystać również z ulubionych serwisów — podobnie jak w przeglądarce Opera — w kompaktowym widoku (sidebar). Zen pozwala także na jednoczesną pracę w kilku przestrzeniach (workspaces). Jako że jest to fork, bez problemu skorzystamy z wszystkich wtyczek i motywów dostępnych w przeglądarce Firefox.

2. Flameshot

To narzędzie do zrzutów ekranu. Pozwala łatwo wybrać interesujący nas obszar ekranu oraz nanieść na zdjęcie dodatkowe poprawki, np. zakryć fragment, dodać strzałkę, tekst, czy kształt. Zdjęcie można zapisać na dysku komputera, zachować w schowku, a także udostępnić w serwisie Imgur. W ustawieniach można skonfigurować aplikację tak, by odpowiadała naszym potrzebom — dostosować narzędzia (do edycji zrzutów), kolory, czy skróty klawiszowe.

Zrzut ekranu strony Flameshot z uruchomionym narzędziem do zrzutów ekranu

3. FreeTube

FreeTube to klient YouTube’a. Aby z niego korzystać, nie potrzebujemy konta Google. Aplikacja działa lokalnie — wszystkie subskrypcje, czy playlisty przechowywane są na naszym urządzeniu. To taki odpowiednik NewPipe na komputer. W przeciwieństwie do oficjalnych aplikacji YouTube, mamy tu duże możliwości konfiguracji (np. ukrywanie konkretnych elementów interfejsu). Pozwala to konsumować treści tak, jak chcemy. Bez reklam, ale także — jeśli tak zdecydujemy — bez sugerowanych filmów i bez karty Na czasie.

Zrzut ekranu karty "Na czasie" wyświetlanej w FreeTube

4. Kodi

Pozostajemy w temacie oglądania. Kodi to oprogramowanie dla telewizorów i modułów Smart TV, ale można używać go także na zwykłym komputerze. Dostępne wtyczki pozwolą nam połączyć się z popularnymi platformami VOD czy stacjami telewizyjnymi. Są tam również znane, polskie serwisy. Oczywiście nasze ulubione treści obejrzymy bez reklam. Niektóre wtyczki umożliwiają również zalogowanie, więc jeśli płacimy za jakąś usługę i chcemy z niej korzystać wygodniej (i nie będąc śledzonym przez producenta naszego telewizora) — Kodi nam to umożliwi.

Zrzut ekranu listy wtyczek Kodi - widać TVP i Polsat

5. mpv

A co jeżeli chcemy obejrzeć film zapisany na komputerze? Z pomocą przychodzi prosty, darmowy i otwartoźródłowy odtwarzacz multimediów. Ale nie jest to opis VLC. Mowa o aplikacji mpv, która — w moim odczuciu — działa znacznie szybciej i płynniej. Narzędzie to pozwoli także bezproblemowo odtwarzać mało popularne formaty wideo.

To narzędzie przedstawiłem subskrybentom mojego newslettera w sierpniu. Jeśli chcesz dostawać co tydzień porcję ciekawych linków (a także archiwum 250+ dotychczas wysłanych), zapisz się już teraz.

Zrzut ekranu odtwarzacza mpv z filmem 'The Great Hack'

6. Calibre

Było sporo o filmach, teraz pora na książki. W artykule o aplikacjach na Androida pisałem już o Librera Reader — narzędziu, które przekształca smartfona w czytnik e‑booków. Calibre to jego desktopowy odpowiednik. Oprócz funkcji czytnika i zarządzania naszą biblioteką, do dyspozycji mamy też dodatkowe narzędzia do e‑booków, np. konwerter formatów.

Zrzut ekranu menu Calibre oraz uruchomionego trybu czytania e-booka

7. MarkText

Możemy już wygodnie czytać. A co jeśli chcemy coś napisać? Z pomocą przyjdzie nam MarkText — edytor Markdown. Łączy on w sobie zarówno składnię MD, jak i narzędzia znane z edytorów WYSIWYG (What You See Is What You Get) — formatem tekstu, linkami i zdjęciami możemy zarządzać także przez dostępne przyciski i toolbary (paski narzędzi, które zobaczymy po zaznaczeniu fragmentu tekstu).

Zrzut ekranu edytora MarkText z tekstem tego artykułu

8. Apostrophe

Innym edytorem jest Apostrophe. Ten jest dostępny tylko na Linux. Od MarkText różni się układem dwóch kolumn — w jednej piszemy czystą składnią Markdown, a w drugiej od razu widzimy podgląd naszego tekstu. Nie ma tu żadnych dodatkowych opcji, ale dla niektórych tak może być wygodniej.

Zrzut ekranu edytora Apostrophe z tekstem artykułu

9. VSCodium

Visual Studio Code to znany wśród programistów edytor kodu tworzony przez firmę Microsoft. Choć jego kod źródłowy jest otwarty, udostępniania przez MS wersja programu zawiera funkcje śledzące (telemetria). VSCodium to projekt, w ramach którego udostępniany jest w pełni otwarty edytor, który możemy łatwo zainstalować (bez konieczności samodzielnego budowania aplikacji z repozytorium — zrobili to za nas twórcy).

Zrzut ekranu edytora VSCodium z kodem szablonu bloga

10. Anki

Anki to aplikacja do nauki języków, ale nie tylko. Działa na zasadzie fiszek — każda z nich ma dwie strony: na pierwszej umieszczamy hasło, a na drugiej jego znaczenie, przykłady (w przypadku języków często także nagranie wymowy). Proces nauki funkcjonuje na podstawie strategii spaced repetition, a po wyświetleniu każdej fiszki oznaczamy jej poziom trudności (tzn. po jakim czasie chcemy, by znów nam się wyświetliła). Jako plus warto podkreślić społeczność, w ramach której udostępniane są kolekcje fiszek. Przykładowo, ta ze zdjęcia pochodzi z 4000 Essential English Words 1 [en-pl] M4R4M_KrisZet.

Zrzut ekranu fiszki do słowa 'moment'

11. Caprine

Ta aplikacja pozwoli w wygodny sposób korzystać z Messengera (Facebook/Meta), bez konieczności instalowania oficjalnego klienta. Choć nie jest to najlepszy pod względem bezpieczeństwa i prywatności komunikator, nie można odebrać mu tego, że jest bardzo powszechny. O ile w przypadku wymiany bardziej poufnych informacji (co często robi się np. na Signalu czy WhatsAppie — choć i on ma swoje za uszami) niezalecane jest korzystanie z komunikatora na komputerze, o tyle w przypadku Messengera nie jest to aż taki problem. A taki wariant jest z pewnością lepszy niż oficjalna aplikacja. Nie wiem jak działa na macOS, natomiast na Linuxie jest to tak naprawdę emulator wersji przeglądarkowej.

Zrzut ekranu konwersacji w Messengerze

12. CHIRP

CHIRP to otwartoźródłowe narzędzie do konfiguracji/programowania radiotelefonów. Odkryłem je kilka lat temu, dzięki czemu nie musiałem bawić się z oprogramowaniem dołączanym przez producentów. Zresztą pewnie i tak nie uruchomiłbym go pod Linuxem. O ile niektóre radiostacje mają duże możliwości konfiguracji „z klawiatury”, o tyle użycie CHIRPa znacznie przyspiesza proces gdy na przykład — jak w moim przypadku — trzeba obsłużyć kilkanaście urządzeń w firmie.

Zrzut ekranu podglądu listy kanałów radiotelefonu

13. Railway

Ta aplikacja jest dostępna tylko na systemie Linux. Pozwala na wyszukiwanie połączeń kolejowych znacznie wygodniej niż w serwisach internetowych PKP. Niestety nie kupimy w niej biletu (prawdopodobnie przez brak implementacji funkcji czyWybranoPsa() stosowanej w systemie rezerwacji PKP Intercity 🙃)

Zrzut ekranu podglądu połączenia kolejowego Poznań-Wrocław

Porozmawiajmy o dzisiejszym Internecie

Żyjemy w czasach, w których dominować próbują treści jak najkrótsze. Zapewne znasz kilkusekundowe filmiki (TikTok, Reels, Shorts), które przedstawiają tyle, ile kiedyś przekazywano w kilkunastominutowych nagraniach.

Spadek jakości zauważyć można też w tekstach. Narzędzia wspierane AI chętnie streszczą wszystko, co trzeba wiedzieć na dany temat. I jeszcze zrobią to z zachowaniem zasad SEO, to znaczy użyją takich słów, żeby artykuł — choć gorszy w odbiorze dla czytelnika — był chętnie podbijany w wynikach wyszukiwania.

Może znasz ten problem z często obśmiewanych artykułów o niedzieli bez handlu. Zanim dowiesz się, czy danego dnia sklepy są otwarte, przeczytasz o genezie tej regulacji, kiedy i dlaczego została wprowadzona oraz szczegółowe opracowanie, jakie sklepy mogą być otwarte. W takich miejscach lepiej nie liczyć nawet wystąpień słowa „niedziela”, bo byłaby to bardzo duża liczba.

Choć jestem przeciwny temu trendowi, dostrzegam też inny problem. Często czytamy wpisy wartościowe, jednak niewiele z nich wynosimy. Tak jak pisałem w artykule o zarządzaniu treściami, samo przeczytanie wartościowej treści nie wystarczy, by wniosła ona coś do naszego życia. Rozwiązaniem, które wtedy wskazałem, są notatki. Pozwalają one wrócić do najważniejszych aspektów poznanego uprzednio zagadnienia.

Jako że od początku chciałem, by publikowane przeze mnie treści dawały czytelnikom wartość, postanowiłem, że dla niektórych artykułów będę tworzył dodatkowy materiał, który ułatwi skorzystanie z zawartych w nim porad czy narzędzi. Takie notatki będą wysyłane wszystkim subskrybentom newslettera. Nie będzie to jednak nigdy streszczenie artykułu, a raczej jego uzupełnienie — coś, co pozwoli łatwo wrócić do przywołanych aspektów.

Jeśli też chcesz je otrzymywać, zapisz się tutaj. A może znasz inną ciekawą aplikację open-source, o której tu nie wspomniałem? Możesz dać znać w komentarzu 😉


Zdjęcie z okładki jest autorstwa Yurii Khomitskyi i pochodzi z Unsplash.

Chcesz więcej takich treści? Zapisz się na newsletter!

Udostępnij:

Dodaj komentarz