Kolekcja 600+ ciekawych linków z newslettera? Znajdziesz ją tutaj

Jak efektywnie czytać i zarządzać treściami? [część 2]

Stworzone przez człowieka

17.09.2024 17:15 | 8 min czytania

Tagi: Narzędzia RSS

Seria: Jak efektywnie czytać i zarządzać treściami

Od publikacji pierwszego artykułu minął już ponad rok. Przez ten czas niektóre rzeczy się zmieniły, a także pojawiły się nowe interesujące aspekty, dlatego dziś przychodzę z jego drugą częścią. Jeśli go nie czytałeś/aś, to zachęcam wpierw się z nim zaznajomić — dzisiejsza publikacja odwołuje się miejscami do wątków opisanych poprzednio.


Zanim zaczniemy, krótka autopromocja. Od listopada zeszłego roku prowadzę newsletter, w ramach którego co tydzień wysyłam 5 ciekawych linków technologicznych. Pozycji nazbierało się już ponad 200, więc zachęcam Cię do odwiedzenia archiwum wszystkich wydań newslettera. Z pewnością znajdziesz dla siebie coś interesującego.


Twitter namieszał

W poprzednim artykule pokazywałem sposób na korzystanie z Twittera bez posiadania tam konta. Wspomniane narzędzie Nitter generowało też kanały RSS, dzięki czemu można było śledzić profile w wybranym kliencie. I forma było jest tutaj właściwa. Dalsze korzystanie z Nittera jest już (prawie) niemożliwe.

O ile można uruchomić własną instancję (która nie ulegnie rate limitom tak szybko, jak te dostępne publicznie), o tyle próba korzystania z Twittera bez konta to walka z wiatrakami. Trudno przewidzieć kolejne wspaniałe rozwiązania, jakie pojawią się na platformie i jak wpłyną na alternatywne, zewnętrzne aplikacje. Rozwiązanie? Pozostaje jedynie sprawdzić, czy twórcy, których obserwujemy, zamieszczają swoje treści na innych platformach i zacząć tam ich śledzić.

Zdjęcie wpisu Elona Muska na Twitterze: I do love humanity

Źródło: theguardian​.com

Co z RSS

W pierwszej części tego artykułu wspomniałem o scentralizowanych aplikacjach Feedly i feeder​.co. Pozwalają one na synchronizację danych między urządzeniami bez konieczności uruchamiania własnej instancji klienta RSS. Wskazałem też wady takich rozwiązań, ale dziś mogę już zaprezentować alternatywę.

Osobiście korzystam z FreshRSS w wersji self-hosted, ale można z tej aplikacji korzystać także jako użytkownik instancji współdzielonej. Jedną z takich instancji jest Wspanialy​.eu (oprócz FreshRSS dostępna jest także instancja Mastodona).

Mimo wszystko, tak jak podkreślałem w pierwszym artykule, nawet scentralizowane aplikacje RSS są znacznie lepszym rozwiązaniem niż agregatory takie jak np. Google News.

Kanały warte śledzenia

Odkryłem też kilka ciekawych kanałów, których istnienie jest bardzo dobrym sygnałem. Oznacza bowiem, że państwowe instytucje zaczynają korzystać z otwartych technologii. Mowa o:

Jeśli chcesz odkrywać nowe treści i poszerzać swoją bibliotekę, polecam zajrzeć na listę stfn, artykuł Tomasza Dunia oraz wątki (ten i ten) u Jakuba Mrugalskiego.

Dowiedziałem się też o istnieniu bardzo ciekawego projektu. Mowa o Blogniku. Jest to serwis gromadzący ciekawe blogi. Można tam przejrzeć listę artykułów, a autorów, którzy nas zaciekawią dodać do swojego czytnika RSS. Dzięki uprzejmości autora — Łukasza Wójcika — także mój blog zagościł w Blogniku.

Aktualizacja: W trakcie pisania przeze mnie artykułu projekt został zakończony. Archiwa można przejrzeć w repozytorium na GitHub. Dla zainteresowanych pozostawiam bezpośredni link do listy blogów.

Alternatywny Reddit

W pierwszym artykule wspomniałem o sposobie na pozyskiwanie kanałów RSS z Reddita. W Fediwersum1 popularność zyskał jednak nowy serwis, który zdecydowanie można z Redditem porównywać. Mowa o /kbin. Wnikliwie przyjrzał mu się Jakub Rojek z Wilda Software, ja zwrócę uwagę tylko na kilka najważniejszych funkcji.

Zrzut ekranu głównej strony /kbin na instancji bin.pol.social

Jest to typowy agregator treści. Mowa głównie o linkach do ciekawych artykułów czy materiałów, które grupowane są w poszczególnych magazynach (odpowiedniki subredditów). Kbin oczywiście również umożliwia wygenerowanie kanału RSS dla danego użytkownika, magazynu, czy też głównego kanału danej instancji. Aby go uzyskać, wystarczy w prawym dolnym rogu strony kliknąć ikonkę RSS.

Ikonka RSS w stopce strony

Można także samemu stworzyć odpowiedni link. Przykładowo, na instancji bin​.pol​.social ogólny kanał RSS będzie wyglądał tak:

https://bin.pol.social/rss

link dla konkretnego użytkownika tak:

https://bin.pol.social/rss?user=@<nazwa użytkownika>@<instancja użytkownika>

a dla magazynu tak:

https://bin.pol.social/rss?magazine=<nazwa magazynu>@<instancja magazynu>

można więc korzystać z RSSów całkiem podobnie jak na Reddicie.

Kbin ma jednak jeszcze jedną funkcjonalność, która odróżnia go od Reddita czy chociażby polskiego Wykopu. W zasadzie nie jest to funkcjonalność, tylko możliwości wynikające z wykorzystywanego protokołu (ActivityPub). Wyobraź sobie, że z poziomu konta na Reddicie subskrybujesz kanały na YouTube czy profile na Twitterze. Trochę dziwne? W Fediwersum1 (/kbin do niego należy) jest to możliwe, a wręcz normalne.

Zamiast Reddita jest właśnie /kbin, zamiast Twittera jest Mastodon, a odpowiednikiem YouTube jest PeerTube. Oprócz tego, że każda z tych aplikacji ma niezależne od siebie serwery-instancje (z własnymi zasadami, moderacją i użytkownikami), to różne aplikacje komunikują się między sobą. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o idei i działaniu Fediwersum, polecam poczytać artykuły m0biego, Fundacji Internet. Czas Działać! oraz Jakuba Rojka z Wilda Software.

Zbieranie treści

Mając do dyspozycji wiele źródeł informacji w jednym miejscu, trudno jest zapoznać się ze wszystkim, co w danym momencie przykuje naszą uwagę.

Wiadomo, że czytanie wszystkiego interesującego — chociażby przy wykonywaniu innych zadań — jest kiepskim rozwiązaniem, bo to prosta droga do ciągłego context switchingu. A zjawisko to ma fatalny wpływ na naszą produktywność. Rozwiązaniem mogłyby wydawać się listy typu Read It Later (np. w Pocket czy Raindrop), ale i one nie są idealną opcją.

Gdy wszystko, co nas zaciekawi, zapisujemy „na później”, wkrótce dotknie nas problem zbierania informacji, któremu przyjrzał się w swoim artykule Dominik Szczepaniak. Zauważa on, co dzieje się gdy na takiej liście uzbiera się zbyt dużo materiałów. Zwraca również uwagę na inne problemy z konsumpcją treści i nauką. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o kategoryzacji oraz odsiewaniu niepotrzebnych treści, a także poznać metody, dzięki którym Twoja lista nie zamieni się w śmietnik, jeszcze raz zachęcam Cię do przeczytania artykułu Dominika.

Co do samych list typu Read It Later, wśród najpopularniejszych narzędzi do ich tworzenia pojawiają się głównie:

Chciałbym jednak przedstawić Ci kilka alternatyw, które wypadają znacznie lepiej pod kątem prywatności. Są nimi:

Wszystkie mają ten sam główny cel, dlatego zachęcam Cię do samodzielnego przetestowania i wybrania najlepszej opcji. Rozważam stworzenie ich porównania, które pomoże w podjęciu decyzji.

Pozostając w temacie gromadzenia treści „na później”, warto pamiętać, że lista Read It Later to nie lista zadań, a już na pewno nie lista rzeczy do odklepania. Skoro już dodajemy do niej treści, to najprawdopodobniej stanowią one dla nas wartość. Czy warto więc poprzestawać na samym przeczytaniu? Moim zdaniem nie, bo sumaryczny efekt takiego działania jest znikomy. W perspektywie czasu niewiele wyniesiemy z artykułu, a stracimy tylko czas na czytanie.

Jest jednak na to rozwiązanie. Wystarczy robić notatki z treści, które czytamy/oglądamy/słuchamy. Nie muszą to być szczegółowe eseje, w moim przypadku wystarczy czasem tylko kilka zdań (a zdarza mi się opisywać w ten sposób też rozdziały książek). Najważniejsze jest to, że po uważnym przeczytaniu np. artykułu, krótka notatka pozwoli nam przypomnieć sobie kluczowe wnioski. Nie musimy przelewać wszystkiego na naszą notatkę, żeby po czasie móc wciąż zrozumieć istotę treści, których dotyczyła.

Jeśli chodzi o narzędzia do notowania, osobiście korzystam z Amplenote2, której recenzję mam zamiar opublikować na blogu w przyszłości. Wcześniej napisałem artykuł o Notesnook, chociaż — mimo wprowadzenia backlinków — nie jest to moim zdaniem najlepsza aplikacja do tego typu notatek. Niemniej polecam Ci przetestować obie, a także rzucić okiem na porównanie Pawła Kadysza.

Podsumowanie

Efektywne zarządzanie treściami wymaga wypracowania pewnej strategii, ale kiedy będziemy już ją mieć, a także skorzystamy z dopasowanych do naszych potrzeb narzędzi, zaoszczędzimy sporo czasu. Z treści konsumowanych w ten sposób wyniesiemy większą wartość, bo nie będą one tylko losowo wybranym zapychaczem czasu i źródłem dopaminy.

Źródła, materiały

Przypisy

1 Fediwersum to sieć różnych mediów (aplikacji) społecznościowych, które podzielone są na niezależne instancje (serwery) i łączą się przy pomocy protokołu ActivityPub.

2 Link polecający; za każdą rejestrację w aplikacji z jego użyciem otrzymuję jeden darmowy miesiąc korzystania z usługi. Twórcy aplikacji nie mają wpływu na opinie przedstawione w artykule oraz na zamieszczenie linku.

Chcesz więcej takich treści? Zapisz się na newsletter!

Udostępnij:

Dodaj komentarz